PIEKŁO WIECZNYCH MĄK, prawda czy kłamstwo ?

Przez 20 wieków chrześcijaństwa, powstało bardzo wiele fałszywych doktryn i dogmatów, które są niezgodne z Pismem Świetym i nauką Apostołów, ale moim zdaniem,

doktryna o PIEKLE jako WIECZNYCH MĘKACH, jest najgorsza ze wszystkich...Choć zapożyczona z pogaństwa ( w najokrutniejszym wydaniu) i nieobecna w naukach

Yeshuy Mesjasza oraz pierwszych chrześcijan, to wydaje się być dla wielu ludzi wierzących, prawdą oczywistą i niepodważalną...W sensie duchowym, jest to

najbardziej destrukcyjna nauka ze wszystkich, ponieważ wymierzona jest wprost, przeciw samemu Bogu i Jego najdoskonalszym atrybutom, jakimi są :

doskonała miłość i doskonała sprawiedliwość...

Przeciwnik, diabeł, wie, że jeśli uda mu się kogoś przekonać, lub przynajmniej zasiać wątpliwość, w te doskonałe atrybuty Boga, to cała idea wiary w Boga

i służenia Mu, ponad wszystko, traci najgłębszy sens...Wierzymy przecież, że Bóg, jest Absolutem, doskonałością pod każdym względem ...

Najbardziej niebezpieczni wyznawcy diabła, to nie ci, wymalowani i poprzebierani szaleńcy, ale ludzie szanowani, często osoby publiczne zaangażowani

w akcje charytatywne i społeczne, ludzie z wyższym wykształceniem - lekarze, prawnicy, nauczyciele, politycy i biznesmani oraz wielu znanych artystów...

Ich główną strategią, w odciąganiu człowieka od Boga, jest sianie wątpliwości, zadawanie pytań, typu :

"Czy jesteś pewny, że Bóg jest na 100% doskonałą miłością i doskonałą sprawiedliwością"..."czy naprawdę, ktoś tak doskonały, stworzyłby taki świat "

Ci głosiciele szatanizmu, dodają też, że:

"w przeszłości w niebie, jedynie Lucyfer, odważył się przeciwstawić Bogu i wykazał Mu niedoskonałość i niesprawiedliwość, za co został niesłusznie odtrącony"...

Już w ogrodzie Eden, taka strategia "kłamstwa i siania wątpliwości", przyniosła tragiczny plon...Nie bez przyczyny, Yeshua nazwał tego upadłego archanioła

"Ojcem kłamstwa"...Ale czy takie wątpliwości i pytania, pojawiają się czasami i w twoim sercu...myślę, że wielu z nas, musi przyznać się szczerze, że tak...

Gdy widzimy największe okropieństwa jakie działy się i dzieją na tej ziemi, ludobójstwa, pogromy, obozy koncentracyjne, miliony niewinnych ludzi

(w tym kobiet i dzieci) zagazowanych w komorach śmierci a przy tym często męczonych i torturowanych, to jesteśmy zdruzgotani i zszokowani...

Trzęsienia ziemi, tsunami, kataklizmy w których giną setki tysięcy ludzi, to nas przeraża...Ale gdy nasi najbliżsi, tych co najbardziej kochamy,

niespodziewanie giną w tragicznych wypadkach, to jesteśmy załamani i cierpimy strasznie, pytając z wielkim bólem "Boże dlaczego, dlaczego"...

Widząc straszną biedę, kraje gdzie malutkie dzieci z dużymi brzuszkami i ze strachem w oczach, umierają z głodu, to gardło ściska nam ból...

Wiele dzieci, żyje i wychowuje się na ulicach dużych miast, wykorzystywane do prostytucji, odepchnięte, bez miłości i bez nadzieji na przyszłość...

Potem rodzą się z nich, przyszli przestępcy, ludzie bez serca i skrupułów... Widząc, wojny, nienawiść i upodlenie człowieka do granic potworności,

to wątpliwości o sens stworzenia człowieka i tego świata przez Dobrego Boga, rodzą się w nas, naturalnie ...

Wielu z tych ohydnych i najgorszych zbrodni dopuszczali się ludzie "wierzący", często z krzyżem na piersiach i imieniem Jezusa Chrystusa...

Kiedy Krzyżowcy ruszali w długą drogę do Jerozolimy, by bronić jej przed poganami, to w wielu miastach Europy zachodniej, wchodzili do żydowskich domów

i mordowali bestialsko całe rodziny, wraz z małymi dziećmi a potem wielu z nich chwaliło się, ilu to Żydków na "chwałę Chrystusa" udało się im zgładzić..

W czasie okrutnej, hiszpańskiej inkwizycji, oprawcy z największą gorliwością torturowali ludzi, zmuszając ich do wyznania Chrystusa, wierząc głęboko, że

w ten sposób "uratują ich przed wiecznymi mękami w piekle" i zapewnią duszy zbawienie...

To niestety, tylko dwa, z tysięcy, nie mieszczących się w głowie, przykładów... Wielu ludzi do dziś pyta: "dlaczego Bóg, nie przeszkodził takim

okrucieństwom, dlaczego pozwala na czynienie takiego zła, dlaczego nie zareagował, jest przecież Wszechmogący, jest Miłością"...

Jedni rodzą się upośledzeni lub kalecy, a inni są piękni i atrakcyjni...Jedni żyją w chorobach i biedzie a inni w bogactwie i zdrowiu...

Jedni rodzą się w fanatycznych rodzinach islamskich, gdzie od dziecka uczy się ich wielkiej nienawiści do Żydów i chrześcijan,

a drudzy przychodzą na świat w rodzinach nawróconych ludzi, świadomi prawdy o Jedynym Bogu i Mesjaszu,

Widząc to, trudno jest pojąć i oddzielić cienką granicę, jaka jest miedzy sprawiedliwością, przeznaczeniem, karą i łaską ...

Bardzo cieszą nas ci, którzy dzięki wierze w Jedynego Boga i Yeshuę Mesjasza, zmienili swój los i stali się innymi ludźmi, ale wiemy że, są to,

tylko wyjątki, gdyż "droga jest wąska i niewielu, nią pójdzie"...Jeśli wierzyć Jezusowi, to ogromna większość ludzi zginie i nie osiągnie zbawienia...

Jeśli wierzyć wielu teologom, to ogromna większość ludzkości, skończy w piekle, w wiecznych cierpieniach, z wyroku Stwórcy...

Priorytetowym, głównym zadaniem szatana, tu na ziemi, jest zrobić wszystko, aby człowiek miał wątpliwości,

by nie był do głębi przekonany, że Bóg jest na 100% Sprawiedliwy i na 100% Doskonały ...

Wcale, nie jest tak łatwo, pogodzić te wszystkie tragedie i potworności, tę niesprawiedliwość i zło na ziemi, z Istotą Boga, jako doskonałego

i miłosiernego Stwórcy...Wielu ludzi (często szczerych w poszukiwaniu Boga), przyznaje, że właśnie przez ten fakt, przestali w Niego wierzyć...

Jeśli do tego wszystkiego dodamy jeszcze "karę wiecznych mąk", to problem wiary w Boga Sprawiedliwego i pełnego Miłości, jest ogromny...

Rozmawiając z ludźmi o Bogu, o niebie i piekle, chcąc nie chcąc, musimy występować w roli "adwokatów" Stwórcy...

Przy akceptacji doktryny "kary wiecznych cierpień", trzeba też, odrzucić podstawowe zasady sprawiedliwości i miłości,

(których uczy nas sam Bóg), a sumieniu podać wielką dawkę leku znieczulającego...

,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Jeśli, pomysłodawcą i Stwórcą wszystkiego, jest sam Bóg, który stworzył świat oraz człowieka i aniołów (również Lucyfera), to logiczne jest

założenie, że musi być w tym wszystkim, jakiś doskonały plan i najgłębszy sens, wypływający z Jego Miłości i Sprawiedliwości...

Nie jesteśmy niewolnikami, którzy "muszą" wierzyć w Boga i kochać Go...Nie da się nas zaprogramować "na miłość" jak komputery czy roboty...

Jeśli otrzymaliśmy w darze, wolną wolę, ale naszym jedynym prawem wyboru jest: kochać Boga i Mu służyć albo cierpieć wiecznie,

to już sam taki pomysł, nie jest ani trochę godny Boga Miłości i Sprawiedliwości...Prawdziwa miłość, to zawsze, nieprzymuszony, świadomy wybór...

Czym bardziej szukamy i poznajemy Boga, tym bardziej Go kochamy i pragniemy z Nim być, pragniemy do Niego powrócić...

Miłość Boga Ojca, która najmocniej objawiła się w Osobie Yeshuy Mesjasza, dotknęła serc milionów ludzi, czyniąc ich na trwałe dziećmi Boga...

Głoszenie sadystycznej i niesprawiedliwej doktryny o karze " wiecznych mąk", jest o wiele bardziej "na rękę" szatanowi, niż nie głoszenie jej,

gdyż prawdziwego, trwałego nawrócenia "ze strachu przed piekłem wiecznych mąk" nie ma ani jednego, ale ludzi, w których szatan

zabił wiarę w Boga, zabił wiarę w Jego Miłość absolutną, których odłączył od Stwórcy, dzięki takiej kłamliwej doktrynie, jest bardzo, bardzo wielu...

Litujemy się nad cierpiącymi, współczujemy szczerze, gdy komuś dzieje się krzywda (nawet jeśli to nienawróceni grzesznicy i przestępcy),

nie zakceptujemy nigdy tortur, jako kary, nawet dla najgorszych morderców, ale zgadzamy się bez większych skrupułów,

na wysyłanie miliardów niezbawionych ludzi, na wieczne męki, z woli Boga...

....

Początki powstania dogmatu...

Jak to się stało, jak to się zaczęło, że taka okrutna doktryna, znalazła mocne miejsce w teologii "chrześcijańskiej"...

Wiadomo, (mozna to sprawdzić), że Apostołowie i ich bezpośredni uczniowie, nigdy nie głosili kary wiecznych mąk, dla niezbawionych...

Pierwszym przyczynkiem, zrodzenia się takiej doktryny, było przejęcie od Greków, przez niektórych nawróconych pogan, zwanych "Ojcami kościoła,

błędnego przekonania, że dusza jest nieśmiertelna...Pierwszy, na większą skalę, przejął i głosił, tą fałszywą tezę, Tertulian, który żył w drugiej

połowie, drugiego wieku...Będąc pod wpływem nauk Platona i innych filozofów greckich, uwierzył on, że dusza człowieka, jest nieśmiertelna...

Doszedł więc szybko do logicznego wniosku, że w takim razie "kara dla niej, musi też być wieczna"...

W Israelu, a przede wszystkim w Biblii, nikt nigdy nie głosił ideii o nieśmiertelności duszy (ducha) ale głoszono "zmartwychwstanie duszy"...

Greccy filozofowie wierzyli jednak inaczej i mieli wielki wpływ na nawracających się pogan i na ich teologię...W 2-3 wieku, Apostołowie i ich

bezpośredni uczniowie już nie żyli, przez co o wiele łatwiej było wprowadzać do chrześcijaństwa, pogańskie, błędne nauki...

W 1 Tym. 6;16 Ap.Paweł napisał o Bogu:

"Jedyny, który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej, którego nikt z ludzi nie widział i widziec nie może".."

Nieśmiertelność "samą w sobie" ma tylko Bóg...My, otrzymaliśmy w darze tzw. "nieśmiertelność warunkową"...

Znaczy to, że jeśli spełnimi pewne konkretne warunki, postawione nam przez Boga, np...wiara w Yeshuę Mesjasza i wyznanie Go ustami,

życie w posłuszeństwie przykazaniom Boga, branie codziennie krzyża, wytrwanie do końca, wydawanie dobrych owoców nawrócenia itp...

to będziemy w nagrodę od Boga, żyć wiecznie...Odpuszczenie, zbawienie z grzechów (usprawiedliwienie) jest za darmo, wystarczy wiara w Yeshuę

i szczera pokuta, ale by wejść do Królestwa (zbawienie wieczne), potrzebna jest jakość życia i spełnienie kilku warunków Bożych,

o których mowi często, sam Yeshua Pan i Apostołowie ...dlatego jest to,"przymierze" umowa, między Bogiem a człowiekiem...

"Nie każdy, kto mnie nazywa Panem, wejdzie do Królestwa Niebios, lecz tylko ten, kto spełnia wolę Ojca Mojego, który jest w niebie"

"Zważ tedy na dobrotliwość i surowość Bożą, surowość dla tych, którzy upadli, a dobrotliwość Bożą względem ciebie,

o ile wytrwasz w dobroci, bo inaczej i ty będziesz odcięty" Rzym.11;22

Adam i Ewa, mogli żyć wiecznie, nie musieli umierać, ale Bóg dał im warunek, który oni niestety złamali i śmierć przyszła na nich...

Podobnie, każdy człowiek, ma możliwość życia wiecznego (po zmartwychwstaniu i sądzie), ale "warunkowo" i nigdy

nie będzie to, nieśmiertelność "sama w sobie", taka, jaką ma tylko, Wieczny Bóg...

Nawet będąc w niebie, nadal będziemy mieli wolną wolę i wybór i jeśli zbuntujemy się, automatycznie stracimy tę nieśmiertelność...

Nie ma stworzenia, które by miało nieśmiertelność "samą w sobie". bo wtedy było by jak Bóg i nie byłoby stworzeniem...

w Rzym. 2;7 czytamy:

"Tym, którzy przez trwanie w dobrym uczynku dążą do chwały, czci i nieśmiertelności, da życie wieczne"

Po co, dążyć, zabiegać o nieśmiertelność, skoro i tak jesteśmy nieśmiertelni...

Inna ciekawa myśl z 2 listu do Tym. 1;10:

"... Zbawiciela naszego Yeshuę Mesjasza, który śmierć zniszczył, a życie i nieśmiertelność na światło wywiódł przez Ewangelię"

Jeśli człowiek jest, duchem nieśmiertelnym, to ta cecha jest mu dana od początku, i tak naprawdę, śmierć nie miała nigdy nad nim mocy

(jedynie nad jego ciałem)... Po co więc rozgłaszać jako coś niesamowitego, że Yeshua "zniszczył śmierć" skoro to dotyczy tylko ciała...

Równiez "nieśmiertelność" nie mogła być przez Niego "wywiedziona na światło" bo była w człowieku od samego stworzenia...

Jeśli jednak, dusza (duch) jest śmiertelny, to dla wszystkich zbawionych, Yeshua uczynił coś wspaniałego,

coś cudownego, dał życie wieczne i odebrał śmierci moc i władzę nad duszą (duchem) człowieka...

"Jeśli według ciała żyjecie, umrzecie, ale jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, życ będziecie..." Rzym; 8;13.

"kto nawróci grzesznika z błędnej drogi jego, wybawi duszę jego od śmierci i przykryje mnóstwo grzechów ..." Jak.5;20

Nie czas, żeby rozważać tu, dokładniej sprawy: "ducha, duszy, dechu", bo to bardzo skomplikowany temat, na osobne opracowanie...

Ktoś, kiedyś mądrze powiedział - "dopóki jesteś w ciele, nie zrozumiesz dogłębnie, kim jest "duch"...

W judaiźmie, wymieniane są trzy elementy, które tworzą - "wewnętrznego człowieka" ...są to: nefesh, ruah, neshama...Są one jednością

i tworzą wyjątkowy "twór", jakim jest potocznie nazywany dziś "duch" lub "dusza" człowieka...W grece, są to słowa "pneuma" oraz "psyche"...

Natomiast "ciało" w ST, to "basar" ale NT podaje dwa określenia greckie, na ciało: "sarks" i "soma", które również nie są osobnymi tworami ale

są jednością, gdzie "soma" oznacza zewnętrzne, fizyczne ciało a "sarks" jakby wewnętrzną, grzeszną strukturę cielesności...

Teologia, która na siłę, oddziela od siebie, ducha i duszę, (stosowane zamiennie) i przedstawia je, jako odrębne twory, nie jest Biblijna...

Tak, czy inaczej duch (dusza) każdego człowieka jest śmiertelna, a życie wieczne (nieśmiertelność warunkowa) jest darem od Boga...

"Oto oko JAHVEH jest nad tymi, którzy się Go boją, nad tymi, którzy spodziewają się Jego łaski,

aby ocalić od śmierci ich dusze..." Psalm 33;18-19

On "strzeże miłujących Go ale wszystkich bezbożnych wytraci" Psalm 145; 20

Czy chodzi tu, o wytracenie, uśmiercenie ciał beżbożych (przeciez wiele grzeszników nigdy nie zostało wytraconych w czasie życia na ziemi),

czy raczej mowa jest o uśmierceniu ducha (duszy), w przyszłości po sądzie Boga...

...

Fundament teologiczny...

Kiedyś, zrozumiałem, że aby odkryć i zrozumieć "głębsze" sprawy duchowe, najpierw muszę założyć sobie, teologiczny FUNDAMENT -

coś co jest 100% pewne, w co 100% wierzę...Zdecydowałem, że będzie to, wyznanie, iż :"Bóg jest 100% Miłością i 100% Sprawiedliwością"...

Choćby nie wiem co się działo, to wiara w tą prawdę, zawsze będzie moim fundamentem i priorytetem ...Na tym będę budował wszelką teologię

i jeśli coś, nie będzie się zgadzało z tym "świętym" założeniem, to znaczy, że jest to fałszywe...Nawet wiara w Yeshuę Mesjasza,

jest wtórna do tego założenia, bo gdyby Bóg Ojciec, nie był doskonałą Miłością, to nie dałby Swego Jednorodzonego Syna, za nasze grzechy...

W trudnych chwilach, gdy umysł nawiedzą ciężary i sprawy nie do uniesienia i nie do pojęcia, taki fundament jest konieczny... Nie wolno

mi nigdy zwątpić, że " Bóg jest doskonałą Miłością i doskonałą Sprawiedliwością i On nad wszystkim czuwa i wszystko wie" ...

Nie ma ani jednego atomu na całej ziemi, którego by On nie stworzył i nie znał... nie ma ani jednej, przelanej łzy i kropli krwi,

ani jednej myśli, pochodzacej z serca człowieka, której On by nie czuł i nie rozumiał ... wszystko jest stworzone przez Niego, każdy robaczek

i ptaszek, każdy liść i kamień a tym bardziej każda istota ludzka...Jeśli On jest taki doskonały, to wszystko co czyni, jest też, idealne i doskonałe...

Ludzie mają wolną wolę i są niedoskonali, robią błędy wielkie i małe, ale Bóg ich nie robi...dlatego, sąd Boga nad każdym z nas,

będzie tak doskonały, tak idealny, że nie możemy sobie tego nawet wyobrazić, bo nie ma takich przykładów w tym świecie...

Wszelka niesprawiedliwość i każdy czyn, każda myśl, wszystko zostanie - doskonale i sprawiedliwie osądzone przez Boga...

Stwórca, może w jednej sekundzie policzyć i powiedzieć nam, ile jest ziarenek piasku na wszystkich plażach świata (gdybyśmy Go o to zapytali)

i nie pomyli się, nawet o jedno ziarenko...Stwórca wie, ile jest gwiazd w całym wszechświecie i nie pomyli się ani o jedną ...

On wie, ile jest wszystkich ryb w oceanach i ile robaczków na całej ziemi ... Bóg zna dokładnie każdego człowieka i wszystko przenika...

Jak wielki i niepojęty jest wszechświat, a jednak mieści się on, jak malutkie ziarenko, w Jego dłoni ...

Jak mądry i doskonały, jak sprawiedliwy, jest Yahveh Bóg... Jego sąd, będzie 100% sprawiedliwy i doskonały... HalleluJAH !!!

Dlaczego idea o "piekle jako wiecznych mękach" jest nie do zaakceptowania i pogodzenia z prawdą, o Sprawiedliwym Bogu

o sprawiedliwym sądzie...

Zauważmy, że nawet niedoskonały ludzki sąd nie skazuje nikogo (włączając w to największych morderców) na karę wiecznych cierpień i tortur...

Maksymalny wymiar kary, to wyrok śmierci ...Chyba, że sędzią, byłby ktoś, kto jest zwyrodnialcem i psychopatą, któremu sprawia przyjemność,

męczenie innych...Taki "człowiek", skazywałby na tortury i cierpienia, bo sama śmierć, to, za mało...jednak dla każdego, normalnego,

cywilizowanego człowieka, ukaranie kogoś, (nawet za największe morderstwa czy ludobójstwo) śmiercią, jest wystarczające i sprawiedliwe...

(dziś w większości krajów, karę śmierci zmienia się na "dożywocie" co jest dyskusyjne...)...

Musimy zadać sobie, bardzo istotne pytanie:

"dlaczego, i w jakim celu, Wszechmocny Bóg, miałby skazywać grzesznika, na wieczne cierpienie...jaki jest sens takiej kary"...

Czasami cierpienie, jest bardzo dobrym doświadczeniem, bo oczyszcza i zmusza do zastanowienia się nad sobą i zmiany swego postępowania...

Cierpienia, dopuszcza do ludzi Bóg, bo to ma sens i jest w ostateczności oczyszczające, pożyteczne i dobre...Można nawet zaakceptować

pewien rodzaj kar cielesnych, jak chłosta czy przymusowa głodówka, oraz karę więzienia, oddzielenia czasowego od świata i rodziny...

To wszystko ma jakiś sens, choć na pewno, nie gwarantuje poprawy, ale mieści się w kategorii sprawiedliwości, jednak,

traciłoby zupełnie sens, gdyby kara taka, wykonywana była po śmierci i to, bez końca - na wieczność...

Jeśli, według doktryny " wiecznych mąk", grzesznicy są "na zawsze odizolowani od zbawionych", to jaki sens, ma wtedy kara wieczna

w cierpieniach... Po pierwsze, nikt się tam już nie poprawi i nie zmieni, po drugie, nawet gdyby, to zostanie i tak tam, na zawsze...

Wymazanie pamięci...

Zbawieni ludzie, nie będą robotami i nikt nie "usunie z ich pamięci" tego, co przeżyli, co doświadczyli na ziemi...Myślę, że będzie wprost przeciwnie i wszyscy,

bardzo dobrze pamiętac będą o tym, czego doświadczyli na ziemi ...Zbawieni ludzie, pamiętać będą o wszystkich, którzy przez nich doświadczyli Ewangelii

ale i o tych, co nie przyjęli tej szansy i odpadli od Boga...każda osoba, szczególnie z tych najblizszych, będzie nam wielką radością gdy ją ujrzymy

w Królestwie Boga...Spotkamy się tam z Avrahamem, Izajaszem, Eliaszem, Ap.Piotrem i Pawłem...Aż trudno sobie wyobrazić, jaką radościa i przeżyciem,

bedzie spotkanie się, z samym Zbawicielem Yeshuą...to wprost nie do opisania...Choć, nie będzie już tam, takich ludzkich podziałów jak, mąż czy żona,

ojciec i syn, i wszyscy będą w nowych ciałach, to przecież, dobrze bedziemy wiedzieć, kim byli na ziemi, spotkani w Królestwie, zbawieni ludzie...

Ale jak, można żyć w radości, wiedząc, że gdzieś w "piekle", w oddaleniu od Boga i Jego Królestwa, cierpią skazane na wieczność, miliardy ludzi...

Teolodzy mówią, że "Zapomnimy o nich, i o wszystkim", "Bóg wymaże to z naszej pamięci i serca, jak z twardego dysku"...

Dzięki Bogu, że tak nigdy nie będzie, bo wtedy Bóg wymazałby też automatycznie, pamięć i wdzęczność, którą mamy w naszych sercach,

za dzieła, które na naszych oczach On czynił na ziemi i za które będziemy Go wielbić i oddawać Mu Chwałę, w wieczności...

Co, musiałoby się więc wydarzyć, na sądzie ostatecznym, by zbawieni ludzie mieli pokój i radość w swych sercach, by mieli poczucie

absolutnej sprawiedliwości, która się dzieje, by zaakceptowali sytuację i wyznali, że "wielce sprawiedliwy i miłosierny jest Bóg i Jego sąd"...

Myślę, że jak na video, oglądniemy, wiele prawdziwych historii ludzkich...Zobaczymy jak Bóg przez Ducha Świętego, pukał do wielu serc,

jak prosił i przekonywał ludzi, by wybrali drogę życia a nie ten świat i drogę śmierci... Życie każdego z osobna będzie dokładnie

przeanalizowane, wyświetlone i z osobna osądzone...Równiez myśli i intencje człowieka, będą wyświetlone na tym Bożym cudownym video ...

Wierzę,że jak na filmie dokumentalnym, w oryginale, zobaczymy też Yeshuę Zbawiciela, Jego życie pełne miłości i mocy,

oraz Jego straszne cierpienie na krzyżu za nasze grzechy i Jego cudowne zmartwychwstanie...

...Wtedy przyznamy, bez wątpliwości, że Bóg zrobił wszystko, dla ratowania człowieka, że Jego sąd jest doskonale sprawiedliwy.

bo ci którzy świadomie i wiele razy odmawiali Mu, ci faktycznie, nie zasłużyli na życie wieczne i praktycznie sami wybrali śmierć...

Nasze serca bedą pełne podziwu dla Stwórcy, dla Jego miłości i cierpliwości, dla Jego doskonałej Sprawiedliwości...HalleluJAH !!!

,,,,,,,,,,,,,

krótkie życie wieczna kara

Nikt nie grzeszył wiecznie, by otrzymać wieczną karę...Jeśli już, to sprawiedliwy sąd, musiałby doskonale obliczyć dobre i złe uczynki

każdego człowieka i z osobna i wymierzyć mu, idealnie adekwatną i sprawiedliwą karę ...

Bóg powiedział: "oto przyjdę wkrótce a zapłata Moja jest ze Mną, by oddać każdemu według jego uczynków..." Obj.22;12.....

.Grzesznik grzesznikowi nierówny, zwykły przestępca mordercy też nierówny...jak porównać czyny Hitlera oraz innych ludobójców, z przestępcami,

którzy nigdy nie uczynili podobnych potworności ...wszystko jest grzechem i przestepstwem prawa, ale kaliber jednych i drugich jest zupełnie inny...

Niektórzy kombinują, że "kara będzie dla wszystkich wieczna, ale intensywność cierpień, inna"...Wymyślają jakieś "poziomy" piekła,

na których męki są mniej lub bardziej bolesne duchowo...Podobne zdanie o Hadesie, ma mitologia grecka, w której opisane są trzy

poziomy piekła, najniższy, gdzie cierpi się wieczne męki, to "Tartar", średni to "Ereb" a najwyższy, dla zasłużonych, to "Pola Elizejskie"...

Oprawcami, wymierzającymi tortury w Tartarze, były "Erynie" opętane okrucieństwem demony, bez miłosierdzia i uczuć...

Można tylko "gratulować" wierzącym, naśladownictwa, pogańskich pomysłów i bzdur...

do końca zły, w całej swej upadłej naturze, jest tylko szatan i jego demony...

Większość grzeszników, to ludzie którzy poddali się przyjemnościom i pragnieniom ciała, ale nigdy nie stali się,

świadomymi sługami szatana, nie posunęli się do największych granic zła i nie zostali świadomymi przeciwnikami Boga...

Ale nawet ci, którzy tak uczynili, którzy świadomie wybrali zło i szatana, też, nie działali do końca sami z siebie ...

Bez mocy diabła i jego demonów, nikt z ludzi, nie mógłby uczynić takich przestępstw i potwornych zbrodni, jakie miały miejsce na ziemi,

a za obecność szatana na ziemi nie jest odpowiedzialny żaden człowiek, ale sam szatan i pośrednio, Pan Bóg...

"Widziałem jak szatan, niby błyskawica, spadł z nieba" Łuk. 10;18

"zrzucony został na ziemię wraz ze swymi aniołami" Obj. 12;9

Jest też inna grupa grzeszników, którzy nawrócili się ale potem z różnych przyczyn "upadli" i nie dokończyli drogi w Chrystusie ...

Są też ludzie, którzy są uczciwi, moralni, dobrzy, którzy jednak nie oddali nigdy życia Bogu...Co z nimi...Nie twierdzę, że zasługują oni

na zbawienie, ale czy wszyscy trafią w to samo straszne miejsce, wiecznych tortur, jak ci świadomi wyznawcy zła, ludobójcy i potwory...

Czytając Biblię i analizując wiele miejsc na ten temat, osobiście, mogę się przychylić do stwierdzenia, że:

ci, którzy, świadomie poszli za szatanem, którzy z zimną krwią grzeszyli znając prawa Boga, którzy świadomie odrzucili

Yeshuę Mesjasza, ci zasłużyli sobie na karę najwyższą i ostateczną - tj. drugą śmierć w jeziorze ognistym...

"udziałem zaś tchórzy i niewierzących i skalanych i morderców i wszeteczników i czarowników

i bałwochwalców i wszystkich kłamców, będzie jezioro płąnące ogniem i siarką (Gehenna)...To jest druga śmierć..." Obj.21;8...

"idźcie precz ode mnie wy, którzy czyniliście przeciwko prawu, w ogień wieczny przygotowany diabłu i jego aniołom" Mat 25;41

Gehenna...

Wiemy, że w czasach Yeshuy, na granicy miasta Jerozolimy za bramą Hersit, było miejsce zwane "Doliną Hinnom"...

To było wielkie, płonące ogniem, wysypisko śmieci (podsycane siarką), oraz miejsce spalania zwłok najgorszych przestępców...

W starożytności w tym miejscu, król Israela Achaz, złożył Molochowi ofiarę z własnego syna...Bóg zareagował bardzo ostro, na ten wielki grzech:

"Wznieśli miejsce ofiarne Tofet w Dolinie Ben-Hinnoma, aby spalać w ogniu swoich synów i swoje córki,

czego ja nie nakazałem i co mi nawet na myśl nie przyszło" Jer.7;31...

Od tego momentu w judaiźmie, Dolina Hinnom, była symbolem najgorszego bałwochwalstwa i hańby,

oraz najpodlejszego rodzaju śmierci...z tego miejsca, nikt nie miał juz powrotu i nadzieji na zmartwychwstanie...

GEHENNA- termin ten, został użyty w NT- 12 razy, ale aż 11 razy, w wypowiedziach samego Yeshuy Mesjasza...

Zastanówmy się, dlaczego Yeshua Pan, używał właśnie tego słowa, mówiąc współczesnym o ostatecznej Bożej karze...przecież słowo "Gehenna"

pochodzi od słowa "Hinnom" i każdemu w Israelu, w oczywisty sposób, kojarzyło się wtedy, z tym faktycznym miejscem, spalenia i zniszczenia...

Jeśli, jak twierdzi wielu, jezioro ognia jest miejscem "wiecznych męczarni" (tym bardziej duchowych) to używanie terminu "Gehenna" przez Jezusa,

byłoby zupełnie nietrafione, niezrozumiałe dla współczesnych i sprzeczne z tą myślą ...Prości ludzie, słuchacze Yeshuy, widzieli na własne oczy

to wielkie wysypisko śmieci w dolinie Hinnom i widzieli skutki wrzucenia do tego wielkiego ognia, czegokolwiek...

,,,,,,,,,,,,,,,,

Nikt wiecznie nie grzeszył aby wiecznie cierpieć, ale też nikt z ludzi nie miał możliwości wyboru "urodzić się lub nie"...

Nasuwa się więc, pytanie:"dlaczego nie dano nam takiego wyboru"...Bo gdyby Stwórca powiedział: "możesz wybrać, niebyt albo życie tu na ziemi,

ale wiedz, że jeśli wybierzesz życie, a nie będziesz Mi służył i żył zgodnie z moimi przykazaniami, to jako karę za to, otrzymasz wieczne cierpienie", to

wtedy, byłoby to trochę bardziej sprawiedliwe wobec człowieka...Jednak, nadal nie mieściłoby się w pojęciu fundamentalnej sprawiedliwości i miłosierdzia,

bo przeciez Stwórca i tak dobrze wiedział, dając teoretycznie nam taki wybór, że tylko bardzo niewielu pójdzie tą "wąską drogą"

a ogromna rzesza ludzi, wybierze szeroką drogę i trafi na karę wiecznych mąk...

.

Opowiem taką historię: "lekarz powiedział do kobiety i jej męża, którzy bardzo chcą mieć swoje dzieci - zaprawdę macie szansę, by tylko jedno,

może dwoje dzieci na dziesięć, urodziło się z waszego związku zdrowymi i normalnymi...reszta na pewno urodzi się, lub po czasie zachoruje,

na ciężkie choroby i żyć będzie w cierpieniach i bólu...musicie zdecydować czy chcecie tego..."

Każdy wrażliwy, normalny człowiek, zdecydowanie nie poświęci kilkorga swych dzieci, które miały by żyć w bólu i cierpieniach,

dla jednego czy dwóch zdrowych...Oczywiście, nie mówię tu o poronieniu, bo nawet poronienie i to wielokrotne, nie jest dla rodziców wystarczającym

argumentem by zaprzestać kolejnych prób, posiadania swego ukochanego dziecka, ale przykład ten mówi o skazaniu kilkorga swych dzieci,

na pewne kalectwo, na męki i cierpienia, w zamian za jedno, czy dwoje dzieci zdrowych i normalnych...

Tylko jakiś psychopata, bez względu na cenę, na cierpienie wielu swych dzieci, zrobi wszystko, by mieć choć jedno zdrowe dziecko...

My wszyscy, w sensie stworzenia, jesteśmy dziećmi Boga, począwszy od Adama i Ewy...To, z Jego woli powstaliśmy a nie z naszej...

Jeśli, Bóg wiedział, jak potoczy się historia ludzkości, to czyżby stwarzając ludzi, świadomie, dla tych "niewielu", poświecił miliony a nawet miliardy,

które nieuchronnie, znajdą się w strasznym miejscu, i to - na wieczność, gdzie doznawać będą cierpień i mąk w oddaleniu od Boga...

Kiedy, Hitler, zdał sobie sprawę, że przegrał wojnę, i w sercu miał juz myśl samobójstwa, to postanowił, że "wraz z nim musi umrzec cały naród niemiecki"...

Wydał szalone rozkazy, by cywile bronili do ostatniego człowieka, do ostatniej kropli krwi Trzeciej Rzeszy, by poświecili swe życie dla ojczyzny i dla niego,

by wszyscy ponieśli największą ofiarę...na szczęście, generałowie niemieccy nie wykonali tych rozkazów, nie skazali całego narodu na śmierć...

Jednak, właśnie tak działa szatan, taka jest jego natura oraz natura demonów i opętanych ludzi...

Do czego doszło, że dla wielu wierzących, to nie jest już takie oczywiste, skoro głoszą, że Bóg, który jest doskonałą Miłością i Sprawiedliwością,

posyła miliardy swoich stworzeń, które nie chciały Go kochać i nie chciały Mu służyć, na karę wiecznych tortur w piekle ...

Dlaczego, do dziś, wielu szczerych chrześcijan, nadal wierzy w tę szatańską doktrynę, która praktycznie czyni z Boga sadystę...

Kiedyś, w starych czasach, wielu "duchownych" chętnie głosiło taką teologię, by straszyć i manipulować ludźmi nieświadomymi prawdy,

dla swych prywatnych i religijnych celów, ale dziś, w czasch gdy każdy może czytać Biblię i zbadać osobiście dany temat ...

Wiemy na pewno, że doktryna ta, powstała wiele lat po Chrystusie, i wraz z innymi nonsensami, była wmawiana wierzącym, jako nauka Apostolska...

Cel jej powstania był oczywisty, wystarczy sobie poczytać "historię kościoła"...Chrześcijaństwo a właściwie pseudo chrześcijaństwo, z każdym wiekiem,

z pokornego sługi Yeshuy, z prześladowanych i nie stosujących przemocy ludzi, zmieniało się w agresora i despotę, w cudzołożnicę,

która obcowała z królami i władcami tej ziemi...Doktryna "piekła wiecznych mąk", była idealnym "usprawiedliwieniem" dla kościelnych oprawców,

którzy w imię Boga i Chrystusa, zabijali, męczyli, torturowali, zastraszali innowierców i heretyków, bo skoro sam Bóg karze wiecznymi mękami w piekle,

to można i trzeba zrobić wszystko, by "nawrócić" niewierzących i przyprowadzić ich do "prawdziwej" wiary...

Są w Piśmie 2-3 wersety, które przy odpowiedniej interpretacji i komentarzu, na pozór, popierają tą fałszywą doktrynę, ale kilkadziesiąt

innych miejsc Pisma, mówi zdecydowanie i jasno, przeciwko niej, lecz są one niezauważalne i świadomie pomijane...

Podobnie, jak z innymi fałszywymi dogmatami, (np.kult Maryji, kult rzeźb i obrazów), które są oczywistym łamaniem prawa Bożego i nauk Biblii,

ale dla wielu (często nawróconych i szczerych) ludzi, nie jest to już, takie oczywiste, gdyż wybrane 2-3 miejsca z Pisma, odpowiednio zinterpretowane,

potwierdzą wiarę, w prawdziwość i zasadność dogmatu...Tak to działa, korzenie fałszywych nauk, sięgają tak głęboko, że trudno je wyrwać,

szczególnie jak się jest członkiem konkretnego wyznania, gdzie niektóre dogmaty są jak "święte krowy" nie do ruszenia...

Bóg jest srogi i czasami pełen gniewu...

On jest sprawiedliwy i miłosierny ale czasami, aż strach, wpaść w Jego ręce...Jednak najczęściej, dotyczy to kary, tu na ziemi,

i tych, co weszli z Nim w przymierze a potem zerwali je i oddali się najgorszym grzechom, jak bałwochwalstwo, magia, cudzołustwo itp...

To trochę jak, usunięcie kilku zgniłych, zarażonych ziemniaków, w celu ratowania całego worka...Czasami, Bóg karał grzeszników, śmiercią,

chorobami i nieszczęściem...Wielu, poginęło na ziemi, z ręki Boga, ale była to zawsze kara sprawiedliwa, proporcjonalna do ich uczynków i świadomości...

Co najważniejsze, była to tylko, śmierć ciała...Ostateczną karą, będzie jednak, druga wieczna śmierć, nie tylko ciała ale i duszy (ducha)...

Yeshua Pan powiedział o tym jasno :

"nie bójcie się tych, którzy zabijają wasze ciało ale duszy zabić nie mogą,

bójcie się Tego który ma moc DUSZĘ i ciało ZNISZCZYĆ w piekle (Gehennie)" Mat.10;28...

Yeshua, nie mowi tu o "strachu, przed cierpieniami ciała i duszy w Gehennie", lecz o zniszczeniu,

które jest przeciez sprzeczne z cierpieniem, dłuzszym jak chwila...

w Mat. 3;12 Jan Chrzciciel powiedział o Jezusie :

"w ręku Jego jest wiejadło...i zbierze przenicę swoją do spichlerza lecz plewy SPALI w ogniu nieugaszonym"...

Spalenie i zniszczenie plew, obrazuje nam dobitnie, co będzie najwyższą karą od Boga...

Yeshua Pan, bardzo przystępnie, przedstawia tę sprawę również w Mat.13;30 mówiąc:

"...w czasie żniw, powiem żeńcom, by zebrali najpierw kąkol (grzesznicy) i powiązali w snopki NA SPALENIE a pszenicę zwieźli do mojej stodoły"

"jak tędy zbiera się kąkol i PALI w ogniu, tak będzie przy końcu świata..."

"i wrzucą ich do pieca ognistego (Gehenny) tam będzie płacz i zgrzytanie zębów..." 13;42

Wielu, na słowach "płacz i zgrzytanie zębów" wyciągnęło wniosek, że w Gehennie, będzie cierpienie...Jestem z zawodu pielęgniarzem i nie raz,

byłem blisko przy ludziach umierających, w ich ostatnich minutach życia...widziałem i pamietam kilka takich przypadków...jedni byli spokojni a inni bali się umierać ...

Widziłem jednak i takich, którzy strasznie płakali, trzęśli się, i ze strachu "zgrzytali zębami"...w medycynie, jest to znany odruch, niekontrolowanego zgrzytania zębami,

przy ogromnym stresie, wywołanym strachem przed śmiercią...Wola życia, jest w każdym normalnym człowięku potężna i zrobimy wszystko, by przeżyć...

Wyobraźmy sobie, sytuację, dotyczacą sądu ostatecznego, jak zachowywać się będą niezbawieni ludzie, odłączeni od tych zbawionych, gdy zobaczą jezioro ogniste,

dla nich przygotowane... Będą zapewne, przepełnieni tragicznym strachem, będą strasznie płakali i krzyczeli, będą też błagali Boga o "jeszcze jedną szansę"...

Łzy, krzyk i lament, oraz "zgrzytanie zębami" ze strachu przed wrzuceniem do jeziora ognia, to niestety, przykry, obraz sądu ostatecznego...

w Łuk. 13;28 czytamy :

"Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Avrahama, Isaaka i Jakuba i wszystkich proroków w Królestwie Boga,

siebie samych zaś, precz wyrzuconych"...

Zwróćmy uwagę na słowa "gdy ujrzycie", bo właśnie wtedy będzie lament, płacz i zgrzytanie zębami a nie w samym jeziorze ognia,

w którym cierpienie to już tylko chwila...

Sama, utrata życia wiecznego, jest już wystarczającą i najwyższą karą...zobaczmy, jak cenne jest życie człowieka tu na ziemi,

a co dopiero życie, w cudownym nowym "świecie" w Królestwie Boga, bez chorób, zła, nienawiści, wojen i śmierci...

tłumacze i tłumaczenia...

Już sam fakt, że jakieś duchowe, głębokie myśli są tłumaczone z oryginalnego języka na inny, jest niedoskonałością i sprawia wiele problemów

oraz daje możliwość różnej interpretacji... Czasami, mamy jednak sytuację, gdy nieuczciwi ludzie, przepisujący księgi NT, tendencyjnie i nierzetelnie,

tłumaczą niektóre słowa lub nawet całe wersety z oryginalnych języków, by "pomóc" sobie i innym, w doktrynach, w które święcie wierzą...

np. w Mat.25;46, (przekład brytyjski) czytamy:

"i odejdą ci na kaźń wieczną a sprawiedliwi do życia wiecznego"..

Greckie słowo tu użyte to "kolasin", które pochodzi od "kolazo" i oznacza: "poprawa, korekta, środki wychowawcze"...

Słowo "kolazo" jest użyte w kilku miejscach, np. w Dz.Ap. 4;21

"A oni zagrozili im ponownie i zwolnili ich, nie znajdując nic za co mogli by ich ukarać" oraz:

"umie Adonai wyrwać pobożnych z pokuszenia, bezbożnych zaś zachować na dzień sądu, celem ukarania" 2Pt. 2;9

Tylko w starej wersji angielskiej, King James Version, słowo "kolasin" tłumaczy się jako (ang.torment) czyli "tortury", ale w innych tłumaczeniach

słowo to zawsze tłumaczy się jako (ang.punishment) czyli "kara"...Biblia brytyjska w polskich przekładach, oddaje to jako "kaźń" a Tysiąclatka jako

"wieczne męki", jednak, oryginalne słowo greckie tu użyte "kolasin" znaczy dosłownie "kara" i w innych miejscach NT, jest tak tłumaczone, np...

"w miłości nie ma lęku bo doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą (kolasin)" 1 Jana 4;18 (B.T.)

Prawidłowe, dosłowne tłumaczenie, to:

"i odejdą ci na wieczną karę a sprawiedliwi do życia wiecznego"

Widać, że komuś bardzo zależało, by umięcić tu "kaźń" lub "wieczne męki", zamiast "kara"...

Tak przy okazji, zauważmy też, że ( w tym złym tłumaczeniu ) mamy zaprzeczenie, poniewaz "każń wieczna" byłaby też

"życiem wiecznym" tyle, że w cierpieniu, a Jezus mówi tu wyraźnie, że do "życia wiecznego" odejdą tylko, sprawiedliwi...

Ap. Paweł napisał wyraźnie:

"zapłatą za grzech jest ŚMIERĆ lecz darem łaski Boga jest - życie wieczne w Mesjaszu Yeshua" Rzym 6;23

W Psalmie 37;20 czytamy:

"zaiste bezbożni wyginą, a nieprzyjaciele JHVH są jak ogień w piecu, zostaną ZNISZCZENI I PÓJDĄ Z DYMEM..."

Jeśli piekło, jest miejscem wiecznych mąk, to niezbawieni grzesznicy, musieli by również posiadać życie wieczne...

Tymczasem Paweł, wyraźnie przeciwstawia tu życie wieczne, śmierci wiecznej, a nie życie wieczne w radości, życiu wiecznemu w cierpieniach...

"Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego uwierzy, nie zginął ale miał życie wieczne" Jana 3;16 :

Zadziwiające jest, do jak wielkiej spekulacji i mataczenia trzeba się posunąć, by z naturalnego i oczywistego znaczenia, słowa "śmierć"

zrobić - "życie wieczne w cierpieniu"...Jak trzeba kombinować, by z "drugiej śmierci" wyszło "życie wieczne w piekle"...

Wiemy, że nie chodzi tu o śmierć ciała, bo sprawiedliwi, podobnie jak i grzesznicy, poumierali w tym ciele...Chodzi tu, o "drugą śmierć" wewnetrznej istoty

duchowej, która za życia na ziemi, ma jako ubranie, ludzkie ciało...Paweł, nazywa ludzkie ciało (gr. soma) "namiotem" pokazując, że to nie jest coś trwałego...

Wśród wielu teologów popularna jest dziś teoria "trójdzielności człowieka" czyli nazywanie tej wewnetrznej istoty duchowej "duchem, który posiada dusze i ciało"...

Jednak w czasach biblijnych tak nie było i zawsze stosowana była "dwudzielność", czyli ciało oraz duch (dusza), które stosowane były zamiennie i stanowiły jedno...

Dech Boga (Ruah), ożywiał, łączył ducha i ciało, tworząc żywego człowieka...Czasami "dusza" oznaczała też w Biblii, zamiennie "życie" lub "żywa istota ludzka"...

W filozofii greckiej, to wszystko było o wiele bardziej pogmatwane i skomplikowane, a pierwiaski duchowe to: duch, dusza, jaźń, ego, inteligencja, dech...

Paweł, chyba tylko raz, użył gdzieś stwierdzenia, że jesteśmy "duchem, duszą i ciałem" ale nawet tu, miał na myśli duszę, jako uczucia, zmysły, pragnienia,

rozum, zintegrowane z duchem jako jedna całość, jako wewnetrzny człowiek a nie coś odrębnego...

Jednak niektórzy obrońcy "wiecznych mąk" stworzyli na tej wypowiedzi Pawła, wielką nową doktrynę, iż:

"w Gehennie zniszczone zostaną ciało i dusza człowieka ale duch pozostaje żywym"...

Gdyby tak było, to niezrozumiałe jest ostrzeżenie Yeshuy, by "bać się Boga, który może zniszczyć ciało i dusze w Gehennie" bo przecież najważniejsze

byłoby, ostrzeżenie i powiedzenie ludziom, co stanie się z duchem człowieka... Yeshua, powinien więc wtedy, ostrzec słuchaczy, przed "wiecznym cierpieniem"

niezbawionego ducha w Gehennie, a nie o "zniszczeniu ciała i duszy", które, nie miały by już żadnego znaczenia, w sensie kary wiecznej...

Absurdalne jest też, takie tłumaczenie, gdyż wynika z niego, jakoby duch mógł istnieć bez duszy, która tak jak i ciało, zostanie zniszczona w Gehennie...

Jeśli dusza (gr.psyche) to, uczucia, pragnienia, psychika, to kim, jest duch (pneuma) bez duszy...Czy "duch" pozbawiony jest uczuć i pragnień bez duszy...

Powiesz "nie" - no to, po co była mu potrzebna dusza, gdy żył w ciele...Powiesz więc "tak"- no to, jak może cierpieć duch, bez duszy w Gehennie...

Biblia mówi, że sam Bóg jest DUCHEM...Czy Bóg, ma uczucia, czy smuci się i gniewa, cieszy i raduje...równiez Duch Święty, który jest DUCHEM

(o którym, nigdzie nie pisze, że ma duszę) czy DUCH ma uczucia, czy można Go "zasmucić"...

Łazarz i Bogacz...

Ten "maszal" (przypowieść), wbrew pozorom, jest jednym z najwiekszych dowodów, przeciw doktrynie "piekła jako WIECZNYCH MĄK"...

Jestem daleki od mętnych i wymijających tłumaczeń, jakie stosują przeciwnicy "wiecznych cierpień", mówiący, że to tylko bajka, opowieść i fikcja lub,

że to dotyczy faryzeuszy i ich teologii itp...Myślę, że nawet bajka, musi zawierać w sobie prawdę, przynajmniej w fundamentalnych sprawach,

które chce przekazać innym, opowiadający daną przypowieść...jeśli Yeshua mówi tu, o jakimś rodzaju "cierpienia" Bogacza, nawet w sensie metafory,

to "coś" w tym jest, coś jest na rzeczy, choć na pewno nie możemy tego traktować dosłownie gdyż to nie dokument ale przypowieść...

Zobaczmy, że miejsce do którego trafił Bogacz, to nie "Gehenna" o której mówił Yeshua Pan, ale "Hades" (piekło)...Również, "Łono Avrahama",

to nie jest miejsce ostatecznego zbawienia, Królestwo Boże, niebo, lecz jak podaje słownik Biblijny:

"to metaforyczne miejsce odpoczynku umarłych, przyłączenie do ojców wiary, zaśnięcie w pokoju i oczekiwanie na zbawienie..."

Termin "Hades" powstał w wyniku tłumaczenia słowa hebrajskiego "szeol" na język grecki i oznacza "krainę umarłych"...

W mitologii greckiej, hades, oznaczał jednak coś więcej jak biblijny "szeol", to bardziej, kraina cierpienia...Jest jeszce w NT słowo "Tartaros"

ale nie czas o tym pisać, bo to miejsce gdzie "Bóg umieścił upadłych aniołów za czasów Noego, i trzyma ich na dzień sądu"...

Szeol, występuje w ST aż 65 razy, a słownik podaje, że " to wspólny GRÓB całej ludzkości, synonim nieistnienia i braku życia, sen duszy..."

Żydzi wierzyli, że z szeolu nastapi zmartwychwstanie pobożnych, w czasie przyjścia Mesjasza...

Tak czy inaczej, piekło czyli "hades" w którym znalazł się Bogacz, nie może być miejscem wiecznego cierpienia, bo w Objawieniu 20;14 pisze:

"A śmierć i hades (piekło) wrzucone zostały do jeziora ognia...to jest DRUGA ŚMIERĆ"

A więc "hades", miejsce w którym cierpiał Bogacz, które według wielu teologów, jest przygotowane dla grzeszników na wieczne męki, zostałnie zniszczone,

unicestwione w Gehennie...Jak więc można cierpieć tam, wieczne męki...Piekło (hades) w żaden sposób nie jest więc wieczne...

Ciekawe, że w przypowieści tej, nie użyto w oryginale greckim, słowa "ogień" ale dosłownie jest tu "płomienie"...W judaizmie, "płomienie palące od środka",

były synonimem cierpienia duchowego i oczyszczenia... Do dziś, na całym świecie, czasami używa się słowa "płomień " w sensie przenośni czy porównania,

np. "płomień wiary", "płomienie miłości", "płomienny sercem", "oczyszczający płomień" itp...nie chcę podważać faktu, że w Hadesie jest jakiś rodzaj cierpienia,

ale gdyby przyjąć tę historię dosłownie, to wiele sprzeczności tu zauważymy...dla przykładu, przecież tylko ludzkie ciało (a nie dusza czy duch), szuka wody by

zaspokoić pragnienie a ciało Bogacza zostało pochowane i pewno już zgniło lub rozpadło się...Gdyby Bogacz był dosłownie "w płomieniach ognia",

to nawet woda nie pomogła by mu ugasić pragnienia, bo przecież wyparowała by szybko w ogniu...

Tak więc, obraz cierpienia podany w tej przypowieści, nie można traktować dosłownie, a raczej jako, cierpienie duchowe, oddalenie od Boga,

udręki duszy itp...Greckie słowo "basanos" użyte w tej przypowieści i przetłumaczone na "tortury", ma fascynujące i głębokie znaczenie:

"Basanos, to czarny kamień bazaltowy, używany do testowania jakości i czystości złota oraz srebra.

O ten kamień pocierano złoto, aby na podstawie pozostawionych smug złota na tym kamieniu, określić jakość i czystość kruszca.

Basanos był więc symbolem, synonimem testu na jakość i tak był w czasach Jezusa rozumiany"...

Warto jeszcze zauważyć, że sam Bogacz, nie jest chyba, do szpiku złym, pozbawionym uczuć człowiekiem, bo w tak beznadziejnym dla siebie położeniu,

prosi jednak Avrahama, by mógł pójść na ziemię i ostrzec bliskich, przed tym miejscem...wygląda na to (i to całkiem prawdopodobne), że przebywanie

w tych"płomieniach ognia" sprawiło w nim pewną zmianę, bo zaczął przejmować się, jak nigdy przedtem, losem innych...

Zatem, płomienie Hadesu to zupełnie co innego jak, trawiący ogień Gehenny...

Ciekawe, sprawy porusza też, Ap. Paweł, mówiąc:

"...jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten zapłatę odbierze,

lecz jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie,

tak jednak, jak przez ogień..." 1 Kor. 3;14-15

Przypis katolicki, Biblii Tysiaclecia, jest tu następujący:

"Tekst niniejszy, nie będąc formalnym dowodem na istnienie czyśćca, zawiera jednak aluzje do tej prawdy"

Faktycznie, pewien rodzaj "czyśćca", "oczyszczenia przez ogień", jest tu przez Pawła wyraźnie pokazany, ale w żadnym wypadku

nie przypomina to czyśćca, w wydaniu średniowiecznym, który jest absurdem i kłamstwem...

Prawda ta, dotyczy ludzi wierzących, którzy choć "ze słomy i siana", ale jednak, próbowali budować swe życie na Jezusie Chrystusie...

Ich dzieła (jakość życia) są marnej jakości ale mimo wszystko nie zostaną oni "zniszczeni" przez Boga, lecz będą oczyszczeni "przez ogień"...

Odstępcze chrześcijaństwo, popadło przez wieki, w wiele teologicznych skrajności...Wszystko jest albo białe albo czarne...Jednak judaizm jest inny,

głębszy, jakby bardziej "o ludzkiej twarzy i sercu" ...W kwestii zbawienia, celem ostatecznym jest "Olam Haba" (Przyszły doskonały świat) ale

przed tym wszystkim, nastanie jeszcze "Atid Lawo" (Era Mesjasza)...Właśnie w czasie Ery Mesjańskiej, królowania Mesjasza nastąpi :

" znaczna odnowa, oczyszcenie duchowe i etyczne ludzkości...Fizyczny status świata i człowieka nie ulegnie zmianie ale przeminą wtedy

takie zjawiska jak ból, cierpienie i choroby...Nie będzie wojen ani zbrodni ani żadnych konfliktów...Dopiero po tej erze Mesjasza,

nastąpi kres istnienia tego świata a zrodzi się Olam Haba, świat nowy i doskonały, gdzie znajdą się sprawiedliwi..." (THE 614TH CS)

Tę samą myśl, widać wyraźnie w proroctwach Księgi Objawienia, gdzie Era Mesjasza nazywana jest "Tysiącletnim Królestwem"

a Olam Haba to: "nowe niebo i nowa ziemia" , które w Ewangeliach występuje też, jako "Królestwo Boże"...

Ap. Paweł znał doskonalę te wszystkie sprawy i często jego myśli są niezrozumiałe i przekręcane, bo próbuje się je interpretować,

bez znajomości podstawowych nauk Israela i prawd judaizmuzu, a teologom bliżej jest do nauk greckich i żymskich jak do narodu wybranego...

Zauważmy, że inne porównanie o "budowaniu życia na piasku a nie na skale" wyklucza szansę zbawienia "jakby przez ogień",

gdyż dom budowany bez Boga, bez fundamentu jakim jest Jezus Chrystus, rozleci się, zostanie zniszczony...

Szeol,Hades (Kraina umarłych)...

To tajemnicze miejsce, bo z jednej strony czytamy, że w szeolu, nie ma "życia, istnienia, działania", że:

" to kraina cienia śmierci, wszystko jest tu czarne jak ciemna noc" Joba 10;22

" wielu tych, co śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedni do życia wiecznego a drudzy na hańbę i wieczne potępienie" Ks. Daniela 12;2

Z drugiej jednak strony, mamy przypowieść o Łazarzu i Bogaczu, oraz kilka miejsc w NT, mówiących o jakimś rodzaju "cierpienia" w Hadesie...

"..o ile sroższej kary, osądźcie, bedzie godzien ten, kto Syna Bożego podeptał i zbeszcześcił krew przymierza przez którą został uświecony,

i znieważył Ducha łaski..." Hebr. 10;29

To ciekawy werset, z którego wynika, że ci co nawrócili się i przyjęli chrzest wodny (krew przymierza) a potem świadomie zbeszcześcili ją,

ci dostaną większy wyrok od innych, (np.którzy znali tylko prawo Mojżeszowe)...Wiemy, że najwyższym wyrokiem jest "druga śmierć" w Gehennie,

a więc co oznacza "mniejszy wyrok"...Nasuwa się najprostsza z odpowiedzi, iż "płomienie" w hadesie, będą różnej intensywności i czasie trwania...

Z drugiej jednak strony, jeśli w każdym sądzie ludzkim jest gwarantowana każdemu, możliwość obrony, to tym bardziej w sądzie Bożym...Ten werset może

mówić o tym, że ci co świadomie zdeptali krew Yeshuy, nie będą mieli nic na swe wytłumaczenie, żadnych okoliczności łagodzących w porównaniu z innymi...

................

.Paweł w liście do Rzymian 13;9 pisze:

"tak utrapienie i ucisk spadnie na duszę każdego człowieka, który popełnia zło"

Wiemy, że za życia na ziemi, na wielu grzeszników (nie licząc wyjątków) żadne utrapienie i ucisk nie spadło, wprost przeciwnie doświadczali tego

częściej, wierzący...Więc, albo chodzi tu o jakiś konkretny przypadek, znany Pawłowi tam w Rzymie, za który Bóg ukaże prześladowców,

albo chodzi o utrapienie po śmierci, może właśnie w "płomieniach" w hadesie... Jednak o tych samych ludziach Paweł pisze, dalej, że:

"Ci którzy bez prawa grzeszyli, bez prawa też poginą..."

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

.A oto inne wersety, cytowane przez wierzących w naukę o "wiecznych mękach":

"Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga Żywego..." Hebr. 10;31

"albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym"...Hebr. 12;29

W Izajasza 33;14 czytamy:

"Kto z nas, może przebywać przy ogniu trawiącym, kto może się ostać przy wiecznych płomieniach"

Od wieków, Bóg Israela był postrzegany jako "ogień trawiący" dla swych przeciwników ale co to ma wspólnego z wiecznymi mękami...

Fakt ten, tylko potwierdza nieodwracalną moc Boga, który może wszystko spalić, zniszczyć, tak ciało i duszę...w tym samym liście czytamy:

"bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy, lecz tylko oczekiwanie

na sąd i żar ognia, który strawi przeciwników...kto łamie prawo Mojżeszowe, ponosi śmierć bez miłosierdzia..."

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Yeshua powiedział;

"Idźcie precz ode mnie, przeklęci w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom"...Mat. 25;41

Co w Biblii, oznacza słowo "wieczny" ...Czy chodzi tu o wiecznie trwającą, nie zakończoną czynność, czy raczej o "wieczne konsekwencje czynu"...

W judaiźmie naucza się, że "wieczny" jest tylko Bóg, a wszystko inne pozbawione jest wieczności...Gdy Pismo mówi "to jest mój lud wybrany na wieczność"

to nie oznacza przecież, że Israel zawsze bez końca będzie ludem Boga, bo przyjdzie czas, gdy nie bedzie podziału na narody, na rasy itp...

Wszyscy będą równi, wszyscy będą jednym narodem w Nim...Bibliści potwierdzają, że słowo tłumaczone w Biblii jako "wieczny" oznacza "nieodwracalny".

W Gehennie karą będzie "ogień wieczny", cóż to znaczy...

W liście Judy 1;7 czytamy:

"Tak tez Sodoma i Gomora i okoliczne miasta, które oddały się rozpuście i przeciwnemu naturze pożądaniu cudzego ciała,

stanowią przykład KARY OGNIA WIECZNEGO za to..."

(Czy Sodoma i Gomora nadal płoną...Czy wciąż jest tam cierpienie w ogniu wiecznym...)

Ciekawie na ten temat, wypowiedział się znany teolog, John Stott:

" Ogień zwany jest wiecznym i nieugaszonym, ale byłoby dziwne, gdyby to co w niego wrzucono, okazało sie niezniszczalne. Oczekiwalibyśmy, czegoś innego,

a mianowicie - zniszczenia na wieki, zamiast męczenia na wieki. Dym, który unosi się w górę na wieki wieków, dowodzi, że ogień wieczny dokonał swe dzieło..."

Paweł w Rzym. 9;29 cytuje Izajasza:

"Gdyby Jahveh Zastępów nie pozostawił nam zarodzi (Yeshua)

stalibyśmy się jak Sodoma i bylibyśmy jak Gomora..."

W 2 liście Ap. Piotra czytamy podobną myśl:

"Miasta Sodomę i Gomorę, spalił do cna i na zagładę skazał jako przykład dla tych, którzy by mieli wieść życie bezbożne..."

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Yeshua Pan, powiedział:

"A jeśli cię gorszy oko twoje, wyłup je bo lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do Królestwa Boga, niż mieć dwoje oczu, i być wrzuconym

do piekła (gr. Gehenna), gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie..." Mar. 9;43-48

Robak "Scoleks" wymieniony w tym wersecie, to jak podaje słownik Biblijny NT;

"insekt atakujący substancje organiczne, żywe lub juz rozkładające się ciała...W Biblii i judaiźmie, robak ten symbolizuje

nieodwracalny proces rozkładu i gnicia tzw. trupów bezbożnych ludzi..."

W rozdziale 14 Izajasza, mamy niesamowity opis upadku Lucyfera a jego ostateczny koniec prorok opisuje następująco:

"...twoja pychę i brzęk lutni strącono do Szeolu (krainy umarłych),

twoim posłaniem zgnilizna a robactwo twoim okryciem..."

Izaj. 66;24 " Gdy wyjdą, będą oglądać trupy ludzi, którzy odstąpili ode Mnie...

bo robak ich nie ginie a ogień ich nie zgaśnie i będą obrzydliwością dla wszelkiego ciała..."

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Niektórzy cytują też, z listu do Tym.1;6

"Gdyż sprawiedliwa to rzecz u Boga, odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają..."

Gdyby brać tą wypowiedź dosłownie, to przeczy ona kompletnie, doktrynie "wiecznych mąk"..Bo jeśli jacyś ludzie, uciskali i prześladowali wierzących,

(na co wskazuje wers 4), a Bóg chciałby sprawiedliwie odpłacić im tym samym, to ucisk Boży, nie mógłby być dłuższy (tym bardziej wieczny)

i bardziej intensywny od tego, który przeżyli wierzący z ręki prześladowców...

Dalej, Paweł pisze wyraźnie, co będzie karą ostateczną dla tych prześladowców:

"Poniosą oni karę zatracenia wiecznego, oddalenia od oblicza Pana i od Jego mocy i chwały..."

"niegodziwiec przyjdzie...wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdziwej,

która mogła ich zbawić..." 2 Tym. 2;9-10

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Chciałbym też, odnieść się do fragmentu z Objawienia rozdz.14, który jest obok przypowieści o Łazarzu i Bogaczu,

najwiekszym argumentem i dowodem, za doktryną "piekła wiecznych mąk"...

"jeśli ktoś odda pokłon zwierzęciu i jego posągowi i przyjmie znamię na swoje czoło lub rękę...

To i on pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego z kielicha Jego gniewu,

i będzie meczony w ogniu i w siarce wobec świętych aniołów i Baranka...

A dym ich męki unosi się w górę na wieki wieków i nie mają wytchnienia we dnie i w nocy ci, którzy oddają pokłon zwierzęciu i jego posągowi..."

Najpierw, najważniejsze pytanie to:"o jakich czasach mówi tu Objawienie"...Czy to, czas sądu ostatecznego, czy mowa jest o innym wydarzeniu...

Wersety te, zawierają treści zupełnie sprzeczne, odmienne od tych, które głosił sam Yeshua Pan oraz Jego Apostołowie...Yeshua, mówił wyraźnie

o zniszczeniu, o spaleniu plew i kąkolu w Gehennie, o drugiej śmierci,do której zostanie wrzucone również samo piekło, o Sodomie i Gomorze,

które sa przykładem wiecznej kary.. a tu mamy mowę o "męczeniu w ogniu i w siarce"...

Czytamy tu, że oni "nie mają wytchnienia we dnie i w nocy"...Czy w piekle (Gehennie) będzie ziemski czas, czy będą tam dni i noce,

a więc również słońce, które świeci dniem i księżyc, który świeci nocą...Yeshua powiedział w jednej z przypowieści:

" wrzucą go do ciemności zewnętrznej..." Mat.22;13...

Wszyscy teologowie, nauczający o piekle wiecznych mąk, zgodnie mówią, że będzie to miejsce "ciemne", "najgłębszy mrok", bez światła, bez słońca,

bez czasu ziemskiego, w innej rzeczywistości...czytamy, że "nieba i ziemi już nie bedzie, bo wszystko przeminęło"...Po drugie, księga mówi, że męczeni będą

"wobec" (w obecności) aniołów i Baranka"...jednak kilka wersetów wcześniej, dowiadujemy się, że:

"Baranek stał na górze Syjon, a z nim sto czterdzieści cztery tysiące"...

W tym samym czasie, widzimy trzech aniołów od Boga, lecących przez środek nieba, którzy zwiastowali mieszkańcom ziemi Ewangelię wieczną...

Jeśli więc, to wszystko prawda, to wydarzenia te mają miejsce na ziemi, przy górze Syjon, i są zapowiedzią - "wielkiego ucisku" i podobnych czasów

a nie sądu ostatecznego...Na sądzie ostatecznym, nikt przeciez nie będzie już głosił "Ewangelii wiecznej" a tu, to ma miejsce...

Poza tym, zaraz dalej, proroctwo mówi, "Tu się okaże wytrwanie świętych, którzy przestrzegają przykazań JHVH i wiary Jezusa" oraz "błogosławieni,

są odtąd ci, co w Panu umierają..." Jeśli to mowa o czasie "sądu ostatecznego", to w jaki sposób ma się okazać jeszcze "wytrwanie świętych"

i "błogosławione umieranie w Panu" tych zbawionych, świętych ludzi, wybranych przez Yeshuę do Królestwa...(Mat.25;31-46)

Jeszcze dalej, po kilku innych wydarzeniach, w księdze Objawienia pisze:

" Potem ujrzałem, biały obłok a Siedzący na nim, podobny do Syna Człowieczego, miał złoty wieniec na głowie a w ręku Jego sierp...

zapuść swój sierp i żniw dokonaj, bo przyszła już pora dokonac żniw, bo dojrzało żniwo na ziemi" .Dalej, jest mowa o hymnie Mojżesza i Baranka

( w sensie duchowym, połączenie prawa Mojżesza i nauki Yeshuy, które tworzą całość), potem następuje siedem plag i wreszcie Tysiącletnie Królestwo...

Dalej, jest odstepstwo narodów, walka ostateczna Baranka i Jego sług z szatanem i dopiero wtedy następuje- ostateczny sąd nad narodami i szatanem...

Oczywiście, nie wszystko w tej księdze jest zapisywane chronologicznie i czasami księga "skacze" z jednego czasu w inny,

ale większość spraw po dokładniejszym zbadaniu, można chronologicznie i tematycznie poukładać...

" i osądzono umarłych, na podstawie tego co w księgach napisano według ich czynów...

i morze wydało umarłych, co w nim byli, i Śmierć i Hades (Piekło) wydały umarłych, i każdy został osądzony według swych czynów...

A Śmierc i Hades (Piekło) wrzucono do jeziora ognia- to jest druga śmierć...

Jeśli ktoś, nie znalazł się w ksiedze życia, został wrzucony do jeziora ognia..." Obj. 20;11-15...

.......

Muszę się szczerze przyznać, że jest w Objawieniu jeden szczególny, dziwny werset,

który przez lata nie dawał mi spokoju, który jakby wyrywa się z całego przesłania Biblii, w temacie kary ostatecznej:

"A diabeł który ich zwodził, został wrzucony do jeziora z ognia i siarki, gdzie znajduje się też zwierzę i fałszywy prorok,

i będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków..." Obj.20;10

Słowo greckie "basanizo"przetłumaczone tu jako "dręczeni" występuje 12 razy w NT i ma różne znaczenia np:

"Tymczasem łódź miotana przez fale, oddaliła się od brzegu.." Mt. 14;24

"Synu Boży, przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas" Mt.8;29

"Jezus ujrzawszy, że są utrudzeni wiosłowaniem...przyszedł do nich krocząc po morzu" Mr.6;48

"Lot, mieszkając między nimi, widział bezbożne ich uczynki i słysząc o nich, trapił się tym, dzień w dzień w prawej duszy swojej..." 2 Pt. 2;8

"...ci dwaj prorocy udręczyli mieszkańców ziemi" Obj. 11;10

Widzimy więc, że czasownik "basanizo" tu użyty, nie ma jednoznacznego znaczenia, a nawet bardziej idzie w kierunku

"udręk duszewnych" czy "utrapień" niż cierpienia i mąk, fizycznego w ogniu...

Czyżby Bóg, dla szatana i jego największych sług, zaplanował jako karę ostateczną, dręczenia wieczne w ogniu i siarce...

Wiemy już, że określenie "na wieki wieków" odnosi się, w rozumieniu Biblii i judaizmu, do skutków wiecznych a nie do czegoś co trwa wiecznie,

np. "ogień wieczny, niszczący na zawsze, nieodwracalnie" a nie "wiecznie trwający ogień", ale te "udręki" dla szatana są nadal tajemnicze...

Wielu, próbuje w tym momencie argumentu, że "przecież Objawienie, to księga obrazowa i nie można jej traktowac dosłownie"...

To oczywiście prawda, ale nie zawsze łatwo jest odróżnić i zdecydować, co jest dosłowne a co jest tylko obrazem i przenośnią,

dlatego lepiej podam inne miejsce w Biblii, opisujące i wyjaśniające, tę samą historię, sądu ostatecznego nad szatanem: Ks.Ezechiela 28;17-19

"Zrzuciłem cię na ziemię i postawiłem przed królami, aby się z ciebie naigrawali...

Zbeszcześciłeś Moją świątynię z powodu mnóstwa swoich win i nieuczciwym swoim handlem,

dlatego wywiodłem z ciebie ogień i ten cię strawił, obróciłem cię w popiół na ziemi, na oczach wszystkich, którzy cię widzieli...

Wszyscy, którzy cię znali pośród ludów, zdumieli się nad tobą i stałeś sie odstraszającym przykładem, przepadłeś na wieki"

,,,,,,,,,,,,,,,,

W księdze "Powtórzonego prawa" 24;16 czytamy ważną myśl od Boga:

"Nie poniosą śmierci, ojcowie za synów ani synowie za ojców, lecz każdy za swój grzech poniesie śmierć"

Wiemy jednak dobrze, że czasami synowie ze względu na ojców, otrzymywali szczególne błogosławieństwo lub przekleństwo...

" zachowuje łaskę dla tysięcy, odpuszcza winy występek i grzech, nie pozostawia jednak w żadnym razie bez kary,

lecz nawiedza winę ojców na synach i na wnukach,do trzeciego i czwartego pokolenia" 2 Moj.34;7

Więc, jak to w końcu jest, przecież te wersety pozornie, kompletnie sobie zaprzeczają...O co, o jaką śmierć tu chodzi...

Otóż w tym ludzkim życiu, Bóg czasami karze synów i wnuków za winy ojców śmiercią (np. syn Dawida poczęty w grzechu)

lub niepowodzeniem i przekleństwem, ale w obliczu drugiej śmierci, sądu ostatecznego, każdy odpowie już tylko za swoje życie,

za swoje własne grzechy i jako największą ostateczną karę "poniesie śmierć"...

Zauważmy, że Pan Bóg, nigdzie nie ostrzega ludzi przed duchowym lub fizycznym, wiecznym cierpieniem...

"Ratuj wydanych na śmierć, a tych których prowadzą na stracenie zatrzymaj" Prz.Sal. 24;1

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Czy jesteś szczerym, otwartym badaczem prawdy, czy raczej przy studiowaniu jakiegoś tematu, najpierw zakładasz sobie "coś z góry",

że "tak na pewno jest", a potem szukasz w Biblii, potwierdzenia dla swego przekonania...To nie jest postawa, szukającego prawdy człowieka...

Ważnych i kontrowersyjnych tematów jest kilka...Dwadzieścia wieków pseudo-chrześcijaństwa zrobiło swoje, wymieszało prawdę z fałszem,

biblijne nauki z pogańskimi...Ktoś, z innego wyznania chrześcijańskiego, może mieć o wiele głębsze poznanie i wiedzę w danym temacie,

niż my i nasz kościół, mimo, że w innych sprawach może być zupełnie odwrotnie...Potrzeba nam postawy pełnej pokory i uczciwości...

Ja osobiście, gotów jestem każdego dnia, na zmianę mych poglądów, na poprawę tego w co wierzę, jeśli tylko ktoś, pokaże mi mocniejsze

i bardziej przekonywujące dowody z BIblii oraz nauki Apostołów...Tu chodzi o moje życie, o prawdę i pokój w umyśle, a nie o obronę takiego

czy innego dogmatu, w imię jakiegoś nieomylnego wyznania...Również, argumenty typu: "ja tak wierzę od lat bo w moim kościele się tak wierzy",

lub "przecież większość ludzi, tak wierzy" lub "modliłem się i Bóg mi powiedział", to za mało, to bez znaczenia, w sensie szukania prawdy...

Najważniejsze jest zbadać, jak wierzyli i nauczali, w danym temacie, Apostołowie i ich bezpośredni uczniowie, czyli

(pierwszy wiek po Chrystusie)...To są nasze wzorce, nasz papierek lakmusowy...Potem, począwszy już od drugiego i trzeciego wieku, powstaje coraz więcej

fałszywych doktryn, niektóre tak absurdalne, że aż, nie chce się wierzyć...Tak zwani,"Ojcowie kościoła" wprowadzają nowe teorie i nauki, oparte na filozofii

i pogańskich doktrynach, a nie na Biblii i nauce Apostołów ...O tym zjawisku, ostrzegał wierzących już Ap. Paweł w swych listach:

"Duch wyraźnie mówi, że później odstąpią niektórzy od wiary i przystaną do duchów zwodniczych i będą słuchać nauk szatańskich..." 1Tym.4;1

Ci "nauczyciele", wybierają sobie, oderwane z kontekstu wersety w Biblii, i wmawiają innym, ich pozorną zgodność z Pismem,

nie przejmując się zupełnie wzorcem, jaką jest, nauka głoszoną przez Apostołów...Jednym z głównych powodów takiego postępowania,

jest ich antyjudaizm i antysemityzm, ale to też temat na osobne opracowanie...

"kto się za daleko zapędza i nie trzyma nauki Mesjasza, nie ma Boga,

kto trwa w niej, ten ma i Ojca i Syna..." 2 Jana 9

Tak samo jest z tematem, piekła wiecznych mąk, oraz kilkoma innymi dogmatami, które niestety, nadal są wyznawane w kościołach

i wspólnotach, mimo, że inne, zostały już dawno, zbadane i słusznie odrzucone...

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Niektórzy chrześcijanie, dostrzegając bezsens doktryny "dantejskiego piekła" tłumaczą, że cierpieniem i prawdziwymi mękami

dla niezbawionego grzesznika, będzie tak naprawdę, "wieczne oddalenie od Boga" i "niemożność przebywania z Nim"...

Taka teoria, jest oczywiście bardziej "cywilizowana", ale czy grzesznik, dla którego przyjemnością był grzech i zło, który nigdy nie pragnął

bliskości Boga, a wprost przeciwnie uciekał od niej, miałby teraz tęsknić za Bogiem i cierpieć z tego powodu...Jeśli już, to tęskniłby za tym

co kochał i co pragnął, co czynił z największą przyjemnością przez całe swe życie, a czego już by tam, nie miał...

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Kulty i odstępstwa, często, budowane są na fałszywych objawieniach, snach i wizjach, oraz nadprzyrodzonych cudach

(często, mających faktycznie miejsce)...Takie wizje są wielką siłą napędową i pokarmem dla wielu fałszywych, często demonicznych teorii...

Czytałem już kilka opracowań i świadectw na temat "piekła wiecznych mąk", ale opracowanie Kathryn Mary Bayter pt. "Boskie objawienie piekła"

wychodzi poza wszelkie granice przyzwoitości, nie mówiąc już o Biblii, i bije "na głowę" inne podobne bzdury i bluźnierstwa...

Może nawet, ta osoba jest gorliwą chrześcijanką, tego nie wiem, ale to, co tu opisuje i głosi, musi mięć duże wsparcie i moc złych duchów...

Każdy, kto miłuje Boga Prawdziwego, powinien szybko upamiętać się i zmienić tytuł tej broszury na "szatańskie objawienie piekła"...

Nadziwić się nie mogę, że tak wielu inteligentnych chrześcijan daje się zwieść takim głupotom...Trzeba jednak pamiętać, że szatan będzie

robił wszystko, by "zwieść i wybranych"...Znana jest historia, gdy ogłoszono w pewnej gazecie "chrześcijańskiej" że:

" pewni robotnicy wiercąc bardzo głęboko w ziemi, usłyszeli krzyki ludzi cierpiących w piekle" ...Jeśli, wielu chrześcijan w to uwierzyło,

no to faktycznie, wszystko jest mozliwe...Mamy płaczące rzeźby i obrazy, "prorocze" sny i wizje, cuda i dziwy, uzdrowienia, daty końca świata,

słyszane głosy aniołów a nawet samego Jezusa, objawienia Maryjne, lewitujacych "Mesjaszy" itd...Ogromna większość z tych wizji i snów,

jest pełna magii i duchowej mocy demonów ale często, to zwykła ludzka wyobraźnia i głębokie przeświadczenie umysłu...

Są też proroctwa i wizje od Boga, z Ducha Świętego, ale zawsze są one zgodne z Biblią i nauką Apostołów, i są to prawdę mówiąc, wyjątki ...

..........................

Yeshua Mesjasz i Apostołowie, oraz prorocy Starego Testamentu, nauczali dobitnie i prosto, o karze ostatecznej, jaką jest:

"druga śmierć","zniszczenie plew w ogniu", "spalenia konkolu", "zatracenie życia wiecznego","śmierć wieczna"

"wieczna separacja od Boga", "zniszczenie wieczne ciała i duszy" itp...

Piekło (Hades), postrzegane przez wielu jako wieczne cierpienia, będzie wrzucone i zniszczone w jeziorze ognia...

Może, na koniec, jeszcze jeden cytat (z księgi Malachiasza 3;18-20):

"Wtedy znowu dostrzeżecie różnicę między sprawiedliwym a bezbożnym, między tym, kto Bogu służy, a tym kto Mu nie służy,

bo oto nadchodzi dzień, który pali jak piec i wtedy wszyscy zuchwali i wszyscy, którzy czynili zło, staną się cierniem.

I spali ich ten nadchodzący dzień, - mówi Jahveh Zastępów, tak, że im nie pozostawi ani korzenia ani gałązki...

Ale dla was, którzy boicie sie Mojego imienia, wzejdzie słońce sprawiedliwości.."

...

Dodać trzeba, że jak zwykle, w tematach ważnych, dominują dwie skrajności, z których jedna, głosi ochydną doktrynę "piekła wiecznych mąk"

a druga, jedynie "unicestwienie"...Gdybyśmy mieli do dyspozycji, tylko Stary Testament, to faktycznie,95% wersetów, idzie wyraźnie

w kierunku "snu duszy" a potem unicestwienia...Mając jednak i Nowy Testament, widzimy, że sprawa nie jest już taka oczywista i prosta...

Owszem, unicestwienie, zniszczenie, druga śmierć, jest ostateczną karą dla grzeszników, i to jest wyraźne w Biblii, ale to "coś" po śmierci,

jest również obecne i widoczne w NT....Możliwe jest kilka teorii, co do szeolu, hadesu, łona Avrahama oraz "płomieni ognia", które tam są,

ale nikt nie może być pewny, nikt nie może powiedzieć "tak napewno jest"...Jedni wierzą, że dusze tam tylko, "śpią", inni, że przez rok,

duch człowieka nie traci świadomości istnienia, inni, że jest tam jakiś rodzaj cierpienia (dziś w judaiźmie, paradoksalnie, tą krainę cierpienia

często nazywa się "Gehenną", ale za czasów Yeshuy tak nie było), a jeszcze inni, w tym cześć ortodoksyjnych Żydów oraz Hasydzi,

przekonani są, iż każda dusza musi żyć na ziemi kilka razy, by się oczyścić i udoskonalić w tym "piekle ognia" jakim jest ten świat...

Oficjalnie judaizm głosi, że:

"Nie ma jednolitych opinii na ten temat...To, co dzieje się z człowiekiem, z jego duszą po śmierci, jest zagadnieniem prawie całkowicie przysłoniętym

przez problem tego, jak dobrze przeżyć doczesne życie, wypełniając przykazania Boga..."

"judaizm nie wierzy w wieczne potępienie w piekle...Dusza ulega jedynie procesowi oczyszczenia z duchowych skażeń

zanim powróci do Boga..." cytat z (THE 614TH CS)

Tak więc, w pewnych sprawach, możemy się tylko domyślać i spekulować, mamy prawo do różnicy zdań i dyskusji,

bo Bóg tak zdecydował, by nie odkrywać nam do końca tego tematu...

.............

Ja, wyznam, bardzo szczerze, że jeśli ktoś, przekonałby mnie i udowodnił, że Stwórca Bóg, przygotował miejsce "wiecznych mąk"

dla ludzi, którzy nie chcieli Go kochać i nie chcieli Mu służyć, to od tej samej chwili, nie chcę mieć nic wspólnego z takim "Bogiem"...

Powiem więcej, że taki Bóg, nie jest wcale Miłością i Sprawiedliwością a raczej byłby najwiekszym sadystą w tym wszechświecie...

Wiem, całym sercem, że tak nie jest, bo " JAHVEH Bóg, jest doskonałą Miłością i doskonałą Sprawiedliwością"...

Niektórzy twierdzą, że to nauki "humanizmu" a nie Biblia, rodzą taki głupi "sentymentalizm" i odrzucenie doktryny "wiecznych mąk"...

Jednak odrzucenie tej doktryny, nie ma nic wspólnego, z ideami fałszywego "humanizmu" (które są bardzo złe, często skierowane

przeciwko Bogu i Jego przykazaniom) ale oparte jest, na Biblii i na nauce samego Yeshuy Mesjasza oraz Apostołów i pierwszych chrześcijan...

Nie twierdzę, że wszystko wiem, że nie mogę się w czymś mylić, ale całym sercem jestem przekonany, że:

Piekło "wiecznych mąk" nie mieści się w jakichkolwiek podstawowych zasadach sprawiedliwości, nie mówiąc już o miłości...

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Po wielu latach, zdecydowałem się wreszcie na napisanie tego artykułu, gdyż temat ten był i jest bardzo głęboko w moim sercu,

od samego początku, od nawrócenia i poznania, Jedynego Prawdziwego Boga Israela oraz Yeshuy Mesjasza...

Myślę, że (tak, jak jeden z moich przyjacioł zauważył i który bardzo mi pomógł w tym opracowaniu),

jest to przede wszystkim "apel, odezwa, wołanie do ludzi i ich sumień, a nie wielka rozprawa teologiczna"...

Wiele spraw jeszcze nie rozumiem, nie wszystko też potrafię wytłumaczyć, ale mam nadzieję, że z pomocą Ducha Świętego,

ten artykuł, będzie dla niektórych utwierdzeniem i zbudowaniem duchowym a dla innych pomocą w poszukiwaniach prawdy...

Wierzę też, że niektórych zmobilizuje i zachęci do ponownego, głębszego przestudiowania tego bardzo ważnego tematu ...

HalleluJAH !!!

-----Matan-----luty..2012----